Urzędnik powinien mieć świadomość, że w przypadku wydania z rażącym naruszeniem prawa decyzji na niekorzyść obywatela i doprowadzenia w ten sposób do szkody lub niepowetowanej straty, sam będzie odpowiadał nie tylko karnie ale i miał obowiazek wypłacenia odszkodowania z własnego majątku. Przy tym decyzyjny urzędnik wyższego szczebla będzie musiał ujawniać całosć swojego majątku - przez co ograniczona zostanie możliwość korupcji.

TO MA BYĆ SŁUŻBA - NIE DRÓŻBA

A oto przykład ostraszającej kary za łapownictwo istniejącej w II RP: USTAWA z dnia 30 stycznia 1920 roku w przedmiocie odpowiedzialności urzędników za przestępstwa popełnione z chęci zysku. (Dz. Ustaw Nr 11 poz. 60)

Art. 3. Urzędnik, winny przyjęcia w związku z rozstrzyganiem spraw urzędowych lub służbowych, bądź podarunku lub innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy takiego podarunku lub korzyści majątkowej, danych bez zamiaru skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, albo żądania takiego podarunku lub korzyści majątkowej, -
ulegnie karze ciężkiego więzienia (domu karnego) od lat 4 do 15.
 
A to była jedna z najłagodniejszych ówcześnie kar, urzędników dopuszczających się kradzieży lub przewłaszczenia karano wtedy śmiercią. Ostro? Może i za ostro, ale wychowawczo w zdewastowanym państwie.