To sytuacja taka, w której każdy z nas, będąc w jednostce Obrony Terytorialnej, w miejscu swego zamieszkania, na co dzień wypełniający normalne, cywilne obowiązki, jednocześnie ma świadomość, że w razie potrzeby stanie się żołnierzem, że ma broń i że jest przygotowany do obrony społeczności do której należy. Dzięki temu każda społeczność lokalna może się bronić sama.

Mówiąc krótko, chodzi o to, by agresor miał do czynienia z oporem powszechnym w całym kraju, który trudno zneutralizować wojskami operacyjnymi. W takim przypadku żeby teren opanować, musi swoje jednostki rozdzielić, osłabić siłę uderzenia. A kiedy to zrobi, w każdym miejscu będzie słabszy od obrońców mogących go atakować, np. odcinając zaopatrzenie, uderzając w łączność, ośrodki dowodzenia. Obrońca podejmie działania nieregularne, asymetryczne, dawniej nazywane partyzantką. Proszę zwrócić uwagę, że współczesne wojska operacyjne, nowoczesne, świetnie wyposażone, zawodowe mają straszny kłopot z opanowaniem terytoriów, na których działa tego typu asymetryczny przeciwnik.

Wiadomo, że kilka mocarstw przeżyło tego typu doświadczenia. Musiały wycofać się, nie dając sobie rady z takimi „partyzantami”. Zdaje się, że w Afganistanie jako NATO nie osiągnęliśmy wielkiego zwycięstwa… Raczej po cichu się wycofujemy. Wróćmy jednak do tego, skąd się bierze niechęć rządzących do OT. Przede wszystkim polscy wojskowi i cywile odpowiedzialni za narodowe bezpieczeństwo posługują się pewnym schematem. Jeszcze w okresie Drugiej Rzeczypospolitej spostrzeżono, że siły Polski nie wystarczą, aby kraj obronić. Żeby więc oprzeć się zagrożeniu ze strony silniejszego sąsiada, trzeba mieć sojusznika, który wzmocni nasze siły. Zawarliśmy sojusze z Francją i następnie z Anglią, chcąc w ten sposób wygrać wojnę z Niemcami. Teraz mówimy, że jesteśmy w NATO i w razie czego Sojusz zagwarantuje Polsce bezpieczeństwo - Romuald Szeremietiew

Być może chodzi o jeszcze jedno, o czym nie wspomniał Pan Profesor w tej wypowiedzi: OT zakłada, że tak jak w Szwajcarii obywatele będę mieli bezpośredni dostęp do broni (karabin w domu), a oligarchie udające demokrację bardzo się boją.