Robert Gwiazdowski:

"Podatek od osób fizycznych, zwłaszcza progresywny, uzasadnia inwigilację podatników, zmniejsza prawa obywateli, a jednocześnie zwiększa prawa służb specjalnych. Jest też czynnik czysto ekonomiczny - pobór podatku dochodowego od emerytur, rent, pensji pielęgniarek, lekarzy, nauczycieli, czy członków administracji państwowej jest kompletnym bezsensem. W ten sposób mamy zaangażowane tysiące osób w pobieranie podatku od podatku!

Podatek dochodowy po raz pierwszy pojawił się w Wielkiej Brytanii pod koniec XVIII wieku, na sfinansowanie wojen z Francją. Wkrótce został zlikwidowany, ponieważ w dyskusjach w Izbie Gmin argumentowano, że jest "zbyt obrzydliwy", by mógł taki podatek stosować cywilizowany kraj. Potem przyszła kolejna wojna i przywrócono podatek dochodowy, ale wtedy okazało się, że zachowana została cała dokumentacja podatkowa, nie zniszczono jej – organy podatkowe nie posłuchały parlamentu. Zresztą cała historia podatku dochodowego wskazuje, że ma on charakter bardziej polityczny niż ekonomiczny.

Trzeba pamiętać, że system podatkowy to pewna całość, nie można rozpatrywać zmian w PIT w oderwaniu od zmian VAT i odwrotnie. To nie żaden liberał, ale Gunnar Myrdal stworzył teorię okrężnej przyczynowości. Był to ekonomista i polityk szwedzki, który dostał Nobla z ekonomii w 1974 roku, zresztą w tym samym czasie, co liberał Friedrich Hayek. Myrdal mówił, że rzeczy są spięte w koło przyczyn, więc jeśli mamy coś zmieniać, to musimy zmienić wszystkie elementy.

Wpływy z tego podatku to około 40 mld zł, ale w znaczniej mierze pochodzą z opodatkowania różnych świadczeń socjalnych i wynagrodzeń sfery budżetowej, czyli jest to wspomniany podatek od podatków.

Likwidacja podatku dochodowego spowoduje, że urzędnicy skarbowi przestają rozliczać PIT-y emerytów, tylko zostaną przesunięci do zajmowania się VAT-em i akcyzą. Jeśli spojrzeć, jakie są przekręty na tych podatkach, na przykład karuzele VAT, nawet ich ograniczenie spowoduje, że śmiało można zlikwidować podatek dochodowy. Urzędnicy, którzy dzisiaj zajmują się piciem kawy i "pitologią", musieliby wziąć się za prawdziwą robotę i na bieżąco pilnować tych, którzy składają deklaracje vatowskie.

Podatek dochodowy, zwłaszcza progresywny, służy kilku wpływowym grupom. Podatek ten wywołuje wielkie emocje, w związku z czym politycy są zainteresowani tym, żeby na tych emocjach grać, bo wybory wygrywa się na emocjach, a nie na racjonalnych argumentach. Jakkolwiek źle to zabrzmi, ale moim zdaniem wielu urzędników chce być urzędnikami, bo chcą mieć władzę, a władza, jak wiadomo, podnieca. Im większy zakres dyskrecjonalnej decyzji, tym dla urzędnika lepiej.

Kolejną wielką grupą lobbystów są prawnicy, w Polsce – doradcy podatkowi. Im bardziej zagmatwane podatki, tym większe pole do popisu dla doradców. Kolejną grupą są beneficjenci różnego rodzaju transferów – część działająca legalnie, część nielegalnie. Piąta grupa to... wydawcy. Jak pan sobie kupi „Ogniem i mieczem” i postawi na półce, do końca życia będzie sobie tam stała. Jeśli jednak kupi pan pozycję pt. „Rozliczenia PIT 2015” to w 2016 roku stanie się nieaktualna i trzeba będzie kupić nową."

Na podobnych zasadach funkcjonuje podatek CIT, który uderza przede wszystkim w małe i średnie przedsiębiorstwa.

Oczywiście podatek CIT powinien zostać utrzymany dla podmiotów o kapitale zagranicznym (wielkie korporacje międzynarodowe, banki, hipermarkety i polskie oddziały zagraniczych instytucji finansowych) lub też powinien zostac dla tych podmiotów wprowadzony podatek obrotowy.

Według Elżbiety Mączyńskiej, szefowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego mało prawdopodobne jest, że klienci stracą na obłożeniu hipermarketów podatkiem obrotowym. Zawyżenie cen przez te podmioty nie mogło by się utrzymać przy bardziej otwartej grze rynkowej.