W Polsce wszystkie fotoradary funkcjonują niezgodnie z obowiązującym prawem, są źle ustawiane i źle obsługiwane bo nie mają zadania służyć bezpieczeństwu ale zasilaniu budżetu naszym kosztem. Fotoradar nie identyfikuje sprawcy ani nie przerywa wykroczenia - przez co jest kompletnie nieprzydatny do walki z piratami drogowymi - a na dodatek jest bezdusznym narzędziem do wymuszania płacenia rzekomych kar na niewinnych ludziach, nie mających nic wspólnego ze sprawcą wykroczenia (właściciele pojazdów, współwłaściciele, leasingobiorcy, świadkowie) albo dokonywania egzekucji z mandatów, które nigdy w prawidłowy sposób nie zostały doręczone. Podobnie Policja przy kontrolach drogowych posługuje się niewiarygodnymi urzadzeniami pomiarowymi (ISKRA, RAPID, ULTRALYTE), które nie wiadomo kogo ani co wskazują, nadużywając swoich uprawnień i zastraszając bezprawnie kontrolowanych.

Przede wszystkim powinno się doprowadzić do weryfikacji potrzeby istnienia każdego z fotoradarów, zostawiając tylko te ustawione bardzo prawidłowo, na dobrze oznakowanym odcinku drogi, z daleka od barierek i miejsc wykluczonych w instrukcji, mające jednocześnie funkcje odstraszające przy szkołach lub niebezpiecznych przejściach dla pieszych (szacuje się, że może być ich max 5%) - reszta powinna zostać sprzedana za wschodnią granicę lub do muzeum absurdów III RP wraz ze wspomnianymi "suszarkami", a na ich miejsce powinno sie powołać świetnie wyposażone patrole policyjne na motocyklach, z najlepszymi urzadzeniami pomiarowymi, świetnie wyszkolonymi funkcjonariuszami o wysokiej etyce i profesjonaliźmie postępowania. Wtedy można łapać i karać piratów drogowych, przeznaczając pieniadze z grzywien na rozbudowę infrastruktury drogowej i by autostrady były bezpłatne.

Do czasu zaistnienia takich warunków wszelkie prawa jazdy zatrzymane za przekroczenie prędkości powinny zostać zwrócone z powodu watpliwości co do prawidłowości pomiaru.